blog o ciąży

blog o ciąży

środa, 6 sierpnia 2014

Pokój małolata

Wyemigrował.
Ma już SWOJE łóżko. SWOJĄ komodę. SWOJĄ skrzynkę na zabawkę. Jeszcze stoli będzie miał SWÓJ, ale to P. musi zmontować. Słuchajcie! To super sprawa jest. Może u Was dzieciaczek miał swój pokój od razu. Ja wiedziałam, że w naszym wypadku to nie przejdzie. Dlaczego? bo ja z natury przewrażliwiona panikara jestem. Musiałam go mieć tuż obok. Nie w łóżku, ale w sypialni. Musiałam słyszeć każde piśnięcie, nie żeby już lecieć, ale żeby słyszeć, po prostu. Ważne jest to, że Tosiek beznadziejnie sypiał. BEZNADZIEJNIE! Albo budził się co 3h, albo jak już się obudził to świrował 3h! HARDCORE. Im tak matka, czyli ja przez bite 9 miechów chodziłam niewyspana. Uwierzcie mi, byłam już zmęczona. WKURWIONA BYŁAM JUŻ! W nocy pojawiała się złość, choć wiedziała, że to nie jego wina, ale też nie moja. Dlaczego on nie może spać? Tłumaczenia, a to cyc, a to pić, a to sryć! BASTA! Eksmisja! Cieszyłam się, że będę "projektować"- duże słowo, tworzyć może lepiej pokój mistrza, ale też bałam się jak on się tam odnajdzie, będę latać jak głupia od pokoju do pokoju. Ok, mamy tylko 54m2, ale to jednak dalej niż łóżeczko na wyciągnięcie ręki. W dodatku w sypialni zrobiło się pusto. Jakby mi go zabrali. Był i zniknął. i..................
ja nie spałam całą noc i słuchałam, on za to mruknął 3 razy i tyle. Tak od dnia pamiętnego śpi u siebie. Mało tego zasypia sam w łóżeczku. Nie ma noszenia, gimnastyki i zapasów w naszym łóżku. W ciągu dnia z resztą też już zasypia sam. Oczywiście jest walka i to nie jest metoda łatwa dla rodzica, ale wiem, że przynosi rezultaty. O czym mowa. Tosiek je, czytamy, śpiewamy, głaszczemy, całujemy. Po jedzeniu mua mua! i odkładam. Drze się! W wersji light! Trwa to 3minuty, kiedy jest bardzo zmęczony . W wersji hardcore: nawet 15min-25min max. W takiej sytuacji wchodzę do niego co chwilę ucałuje, dam się napić, luli luli i odkładam. Drze się. Po kilku minutach jak się nie uspokoi wchodzę znowu. itd. aż zasypia. Bywa ciężko, ale wiem że on te dantejskie sceny urządza tylko na widok matki, dlatego wychodzę i czymś się muszę zająć, bo w innym razie nie dałabym rady, ALE po kilku dniach potrafię go już odłożyć i nawet się nie buntuje i zasypia. W ciągu dnia jest gorzej, bo bardziej walczy, ale jest znacznie lepiej. Trwa to już zaledwie 5 min. POWAŻNIE!

Jestem zdania, że pokój dziecka nie musi być pstrokaty, kolorowy itd. Wystarczy, że zabawki są we wszystkich kolorach tęczy.Kto nie widział, kilka zdjęć z pokoju małolata:


Ps. Jutro stuknie nam czwarta rocznica ślubu. CZWARTA! Hm...



5 komentarzy:

  1. Ja Franka eksmitowałam jak miał 6 miesięcy, ale że nadal karmie piersią to w ostateczności nad ranem i tak ląduje w naszym łóżku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny pokoik ;) będzie Mu w nim dobrze i robi się taki "dorosły". A Wam gratuluję czwartej rocznicy ;) U mnie w tym roku mineło 3 lata :)

    OdpowiedzUsuń
  3. pokoik mega :) a i Wy się super 4 lata prezentowaliście :) samych szczęśliwych dni :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten pokoik ma klimat, postawiłaś na minimalizm i Ci się udało.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam do udziału w spotkaniu dla blogujących mam w Oświęcimiu!
    Więcej informacji na: http://oswiecim-dla-blogujacych-mam.blogspot.com/
    Pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń