blog o ciąży

blog o ciąży

środa, 24 września 2014

ja Was kurwa przepraszam!

Od kilku miesięcy nic innego tu nie robię się tylko usprawiedliwiam, a dzisiaj mnie Yduuu zmobilizowała, nieświadomie, ale ona akurat pisze to i ja coś nasmaruje, bo żal normalnie ŻAL!

DRUGI TYDZIEŃ DO PRACY JEŻDŻĘ!
Chandrę mam! Ale ustalmy coś na wstępie...
Nie nadaję się na panią domu. Gotowanie obiadków, pranie, sprzątanie itd... nie będę ukrywać że się w tym spełniałam i że mi z tym dobrze. Mój P. zawsze wiedział, że się nie dam w domu zamknąć. Nie liczyłam na możliwość powrotu do mojej pracy, ale tak się to poskładało w całość, że 15.09.14  wróciłam do pracy. W związku z tym że Tosi dopiero w październiku kończy rok nie może uczęszczać do żłobka we wrześniu, ale mówię Wam wszystko jakby tak miało być, bo mieliśmy zaplanowany urlop od 15.09. więc P. zaklepał sobie urlop. Jak dobra układanka. Ja do pracy. P. z Tosiem, a od 1.10 żłobek. Jak rozstanie? W związku z tym że chciałam już wrócić do pracy, a Tosi zostawał z tatą to LIGHT! Młody płakał? nie! Jak wróciłam z pracy po 8h, Antek zareagował jakbym wróciła ze sklepu po godzinie. Myślę, że jemu to nie robi. Ale...to może głupio zabrzmi, było mi przykro , że za mną nie tęsknił...ale też cieszyłam się, że tak sobie świetnie poradzili, tym bardziej, że nigdy na tak długo sami nie zostawali. Martwię się aktualnie o ten żłobek. O to czy się odnajdzie w tym tłumie dzieci, chociaż moje dziecko to typ towarzyski po cholerze i raczej nie powinien mieć kłopotu, ale się martwię. Martwię się o te infekcje, ale matka teraz smarka, charcha, kicha, psika, a Toś dzielnie NIC, więc może nie będzie źle. Martwię się o jadłospis. Martwię się o to czy jedna Pani ogarnie 8 dzieci. Czy wszystko zauważy. Czy zdąży zareagować. No kurwa martwię się! Ale tak pragnęłam wyjść już z domu. Pragnęłam się za nim stęsknić. Zazdrościłam jak P. wracał z pracy i wtulał się stęskniony. Cieszył się z każdego bąka. Po cichu liczyłam na to, że szybko uda mi się znaleźć pracę.To egoistyczne? Matka nie powinna tak mówić? Kocham swoje dziecko najmocniej na świecie! Ale gdybym siedziała sfrustrowana w domu, prędzej czy później zaczęłabym to ohydne uczucie przelewać na niego i po co? Szczęśliwa matka, to szczęśliwe dziecko, ale nie jest łatwo. Pierwszy tydzień. Frajda, adrenalina, wielki COME BACK! Dzisiaj pierwszy raz pracowałam do 17:00. Do pracy mam 30km. Zanim dojechałam była 17:30. Zjadłam obiad. 18:00!!! 18:30 kąpiel! 19:00 sen... i co? i gówno! Nie wiem...niby nie da się inaczej. Pracować trzeba, ale czasu też chciałabym poświęcać mu więcej. Ja to mam w ogóle zrypany mózg, który od wieków wszystko namiętnie analizuje i rozkłada na czynniki pierwsze...eeeh jesienna deprecha!









mimo nagannej obecności, nie zapominajcie o nas .

HEJ!

8 komentarzy:

  1. Mam taki sam mózg, dziś z Panią ze żłoba omówiłam blw i moje prośby. 29 Pola idzie, jak ja się kurwa boję. Tak. Damy radę Matka, bo kto jak nie takie czubki. Ściskamy!
    P.S. Komin ukochany

    OdpowiedzUsuń
  2. O rety, rety! Przeżywam razem z Wami :-/ ale będzie dobrze przecież w końcu. Musi być!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja się za wami cholernie stęskniłam - Ło matko !!!
    Jezusku, ale ja Was podziwiam - i ciebie i Tośka... Ty wróciłaś do pracy, a młody zaraz do żłobka.
    Trzymam za Was kciuki.

    Ej i napisz cosik częściej choć kilka zdań, bo czekam na to z niecierpliwością ! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie rozumiem co w tym dziwnego że matka wraca do pracy ? Każdy robi tak jak uważa za słuszne i to czego potrzebuje . Ja lubie siedziec w domu z moim synkiem i dobrze mi z tym ale skoro Ty potrzebujesz czegos wiecej to super . Wracasz do pracy spelniasz sie dziecku sie krzywda nie dzieje i wszyscy są zadowoleni . Tak trzymać . Pozdrawiam K.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś, no jesteś :) Nic się nie martw - nie jesteś wyrodną matką, Tosiek da radę w żłobku, robota się poukłada - zobaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam tak samo jak TY ! Chodzimy do tego żłoba a nie musimy, ona siedzi z opiekunami a ja maluję, sprzątam, jadę na zakupy, coś załatwić, ozdabiam sale, w między czasie wpadnę się poprzytulać, ale czasami kilka h jej nie widzę. Potem byłyśmy w domu jakiś tydzień, energia ze mnie opadła, nic mi się nie chciało, dół jakiś dziwny, na nerwy mi wszystko działało. Wróciłyśmy do żłoba i od razu inna energia. Ja się nie mogę doczekać aż zacznę pracować tak na serio, aż zajmę się swoją pasją, wrócę do niej stęskniona. Z drugiej strony żal mi że w tygodniu będziemy miały dla siebie tylko 4 h, powiedzmy, i weekendy, ale uschłabym siedząc z dzieckiem w domu ! Kocham nad życie, chcę mieć w przyszłości kolejne, uwielbiam dzieci, ale czegoś dla siebie też potrzebuję.
    A co do żłoba jeszcze i Tośka to na pewno będzie wszystko dobrze, znasz moje zdanie w tej kwestii, a choroby się przezwycięży, może nie będzie tak źle ! I jak się uodporni do czasów podstawówki ! Wyobraź sobie że niektóre dzieciaki siedzą z mamą aż do zerówki ! U nas na razie cisza, zdrowie, jest dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Boże, na reszcie ktoś w tej blogowej strefie z poglądami jak moje ...
    Kibicuje Ci w tym powrocie do pracy !! Z całego serca, będzie dobrze !!
    Pozdrawiam

    http://first-life-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Matko - czy mi się wydaje, czy Toś skończył dziś roczek ?!
    Wszystkiego najpiekniejszego dla solenizanta !!! :**

    OdpowiedzUsuń